Zaczynamy cykl relacji z podróży z amstaffem. Będziemy opisywać miejsca, do których zawitaliśmy, ocenimy poziom ich psiolubności, opowiemy o plusach i minusach danych lokalizacji (z punktu widzenia podróży z psem, jak również zwiedzania tylko ludzkiego :)). Opowiemy też nieco o tym, co warto zwiedzić, na co zwrócić uwagę i nad czym można się pochylić przy zwiedzaniu świadomym i niepowierzchownym. Ruszamy!
Naszą pierwszą wspólną poważną wyprawą było zwiedzanie pałaców ziemi raciborskiej, z wyszczególnieniem ruin pałaców w gminie Rudnik. Była majówka, Koria miała cztery i pół miesiąca. Nie miała żadnych problemów z jazdą w samochodzie, lecz do tej pory nigdy nie spędziła w nim tak dużo czasu, więc to było naszą pierwszą obawą (szybko zażegnaną). Zaopatrzeni w zapas wody, jedzenia, zabawki oraz szelki, obrożę i dwie smycze (krótką, długą) ruszyliśmy na zwiedzanie.
Trasa wyglądała następująco:
Rudy Raciborskie - Rudnik - Strzybnik - Modzurów - Czerwięcice - Łubowice - Sławików